SINGIEL FORUM - SINGLOWE ROZMOWY ******************************* SINGIEL CHAT - POGADAJ Z NAMI
ONI/ONE WYJAZDY/IMPREZY CZYTAJ SZUKAJ KONTAKT
Konto użytkownika
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Menu strony
STRONA GŁÓWNA
SINGLE
SZUKAJ
TWOJE KONTO
ZAREJESTRUJ SIĘ
GALERIA
FINANSE SINGLA
REKLAMA NA SINGIEL INFO
PROFILE
BYWA BOSKO
SEX






Sex. Słowo niczym syk węża. Słowo symbol. Nie słowo, a cała przestrzeń semantyczna, ocean znaczeń, kosmos skojarzeń. Trzy litery, które elektryzują nas od czubka głowy po koniuszki palców u stóp, powodując żywsze bicie serca, a czasem rumieniec i to niekoniecznie wstydu. Sex oznacza bliskie cielesne obcowanie dwojga ludzi. Oznacza przełamanie pewnego tabu jakie zakodowane w naszej podświadomości i daje nam poczucie bezpieczeństwa. Jest to bariera bezpiecznej odległości na jaką pozwalamy drugiemu człowiekowi zbliżyć się od naszego ciała. Tak, ciało właśnie jest tu głównym bohaterem, to ciało jest podmiotem i często przedmiotem zaangażowania w tym co ogólnie określamy jako sex. Przełamanie bariery bezpieczeństwa jaką orientacyjnie określa się na około 0,5 m jest warunkiem zbliżenia seksualnego między ludźmi i co za tym idzie oznacza ono zgodę na pewną bezbronność i wymaga odpowiedniego zaufania. Oto dopuszczamy innego człowiek do sfery bardzo intymnej, prywatnej jaką jest nasze ciało - a stąd już tylko mały krok do naszej duszy. Jeśli zespolenie cielesne prowadzi do zespolenia duchowego mamy wrażenie pełni obcowania z drugim człowiekiem. To właśnie jest celem - całkowite zespolenie, inaczej sex staje się tylko formą przełamywania tabu, nudną powierzchowną gimnastyką, która nie daje długotrwałego zadowolenia, ani tym bardziej poczucia spełnienia. Czasem nawet wręcz przeciwnie, pozostawia rodzaj niedosytu i swego rodzaju profanum jakiego się dopuszczamy na sobie samym. Sex powinien natomiast być fantastycznym ukoronowaniem miłości, bo tylko wtedy cielesne zespolenie z innym człowiekiem jest naprawdę szczere i głębokie, tylko wtedy towarzyszy mu ta właśnie mityczna, ale możliwa i istniejąca w rzeczywistości komunia dusz. Czego Państwu i sobie życzymy :)
BYĆ SINGLEM!
DRUGA POŁÓWKA
ZDRADA





Zdrada! Słowo jak zadra. Wbija się w serce niczym oścień i tkwi w nim miesiącami, latami, często przez całe życie. Kiedy jesteśmy zdradzeni przez osobę nam najbliższą, której ufaliśmy jak nikomu na świecie, wobec której byliśmy wyjątkowo bezbronni, to musi boleć! Często tak mocno, że trudno sobie z tym poradzić. Oto wykorzystano nasze zaufanie, które jest formą miłości. I to właśnie jest najbardziej dotkliwe - świadomość, że zdrada jest swego rodzaju dowodem niekochania, papierkiem lakmusowym prawdziwych uczuć względem nas żywionych przez partnera. Ktoś kto kocha naprawdę, nie zdradza bo ostatnią rzeczą jaką chce uczynić jest sprawienie bólu swemu partnerowi, a obcowanie cielesne z kimś innym wydaje mu się odpychające i zupełnie niemożliwe mentalnie. Niestety, tak jednak bywa, iż w najlepszych nawet związkach, w których występuje albo występowało płomienne uczucie pojawia się kryzys, którego ostatecznym przejawem może być właśnie zdrada. Co robić, jak się wtedy zachować kiedy już stanie się to najgorsze? Tutaj nie ma jednej dobrej recepty, każdy przypadek jest inny i na swój sposób nieporównywalny z żadnym innym. To co pewne w takich sytuacjach to to, iż trzeba słuchać głosu własnego serca, ale także a może właśnie przede wszystkim kierować się zdrowym rozsądkiem i logiką. Niewątpliwie bowiem każda zdrada świadczy o poważnym kryzysie w związku to nie ulega kwestii. Podstawowe pytanie w takich sytuacjach brzmi: "Czy obie strony chcą w nim nadal pozostawać równie mocno i zrobią wszytko co możliwe by by związek ten uratować?". Oczywiście główny ciężar odnowy i naprawy dobrych relacji wtedy spoczywa na stronie, która zdrady się dopuszcza, to ona bowiem zamiast próbować uzdrowić relację jeśli był chora lub ją zakończyć, zdecydowała się zachować egoistycznie i oszukała partnera. Pamiętajmy jednak - złamane serca też sie zrastają, wymagają jednak nadzwyczaj troskliwej pielęgnacji i morza miłości by na nowo móc kochać tego, kto się z nimi tak bezceremonialnie obszedł.
CYBERGRUPY 
CHORY SINGIEL





Pan Singiel był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor:"Jak sie masz koteczku?". Kiedy Singiel jest chory i leży w łóżeczku i rzeczywiście musi przyjść pan doktor, sytuacja nie należy do najłatwiejszych. Trzeba przecież wezwać go na wizytę domową, która z definicji jest droższa o jakieś 40%, do tego czasu zaś trzeba jakoś przeżyć prosząc uczynnego sąsiada (jeśli takowego mamy pod ręką)albo kogoś ze znajomych o zrobienie małych zakupów spożywczych. Następnie kiedy już znamy diagnozę i mamy wypisaną receptę w ręku trzeba by kogoś wysłać aby ją wykupił w aptece i tu często zaczynają się schody. Do apteki sąsiad nie zawsze pójdzie chętnie(z reguły musi tam iść specjalnie ze względu na nas - nie to co do spożywczego), znajomego już wykorzystaliśmy, wysyłanie kogoś obcego nie wchodzi w rachubę - to w końcu apteka i leki więc jakieś minimalne zaufanie jest konieczne. Cóż, musimy poprosić kogoś z pracy co ma tę dodatkową zaletę, że będzie mógł zobaczyć jak bardzo jesteśmy chorzy i opowiedzieć o tym w miejscu pracy żeby szef nie pomyślał, że być może tylko symulujemy chorobę. Lekarstwa już mamy, teraz możemy spokojnie chorować. No ... nie, nie do końca, przecież jeść nadal trzeba więc - znowu: sąsiad, albo znajomy, albo taksówkarz - najlepiej na zmianę. A kiedy wszyscy już unikają nas jak mogą a nam wciąż się nie poprawia i co gorsza skończyła się gotówka którą mieliśmy w portfelu, zaczyna się robić naprawdę groźnie. No, bo jak tu teraz wysłać kogoś obcego do bankomatu, przecież nie podamy mu pinu do naszej karty!!! Co robić?! Stres spowodowany gmatwająca się sytuacją powoduje, że zamiast lepiej czujemy sie coraz gorzej i zaczynają nachodzić nas czarne myśli. A to, że nikt nawet nie zauważy kiedy nas zabraknie, a to że jesteśmy na tym świecie jak piąte koło u wozu, a to znowu, że nikt nas nie kocha i nasze istnienie jest światu doskonale obojętne, a to że dobrze nam tak za wszystkie te złe uczynki których się dopuściliśmy. W końcu osłabieni i wciąż nie wyleczeni, ponaglani telefonicznie przez szefa, którego głos z dnia na dzień staje się coraz bardziej stalowy ściągamy się z łóżka i człapiąc podążamy do pracy niczym do miejsca kaźni kaźni myśląc, że to nas już do reszty dobije. Pociągając nosem walczymy z bólem pleców i mroczkami przed oczami by tylko dotrwać do pierwszego "fajrantu" myśląc tylko o tym jak przyjemnie będzie po powrocie konać w domu. Kiedy po dwóch tygodniach takiej męki w końcu wracamy do zdrowia myślimy, że tym razem jeszcze się udało, alt o już ostatni raz. Generalnie żeby chorować będąc Singlem trzeba mieć końskie zdrowie! Czego Państwu i sobie życzę.
Pan Doktor
PASJONACI 
SAMOTNE PO TRZYDZIESTCE






Nie mogła w to uwierzyć. Mówiła sobie, że opamięta się i wróci. Wymyœlała scenariusze, co wtedy powie, jak się zachowa, co zmieni w swoim postępowaniu. Zwierzając się przyjaciółkom szlochała, rozpaczając, że już nigdy nikogo nie spotka. A kiedy oponowały, zarzekała się, że nawet jeœli spotka, nigdy już nie zaufa. Przyjaciółki współczuły, pocieszały i - podobnie, jak w znanej piosence - "mówiły jej, że łotr; mówiły jej, że drań; że takie byle co..". I tak dalej.
Kiedy minął pierwszy szok, sięgnęła do starego notatnika i zaczęła systematycznie obdzwaniać zapomnianych kolegów i dawne sympatie. Znowu radziła się przyjaciółek, konsultując z nimi kandydatury typowane do miana osobistego narzeczonego. A ponieważ czas mijał i nikt konkretny się nie trafiał, zapadła w stan zawieszenia między nadzieją spotkania kogoœ nowego a pragnieniem powrotu tego, który odszedł. Dociœnięta do muru, o co tu naprawdę chodzi, wyznała z rozbrajającą szczeroœcią, że obawia się samotnoœci. Ostatni opłakiwany, nie tylko, że nie był wielką miłością, ale w ogóle z miłością niewiele miał wspólnego. Brakowało romantycznych uniesień, autentycznej intymnoœci, otwartych rozmów, nie wspominając choćby o iskierce szaleństwa. Co więcej - kiedy teraz patrzy na ten związek z perspektywy minionego czasu - dostrzega tylko zwyczajność i monotonię tej pozornej wspólnoty.
Dlaczego zatem tak rozpaczała po jej utracie? Na czym polegała jej wartoœć? Przede wszystkim na tym, że ktoś - wszystko jedno, jak to określić - z nią, przy niej, czy też obok niej - był. Chciałaby oczywiście spotkać tego jedynego. Być z kimś do szaleństwa, zatracenia, bólu, wariactwa i obłędnego szczęścia. Ale.. Przekroczyła już trzydziestkę. Wie, że mówienie dziś o staropanieństwie brzmi śmiesznie. Ale... Pewnie, że teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Tylko kiedy? A co wtedy, gdy lokowane w przyszłości nadzieje okażą się wyłącznie pobożnymi życzeniami?

Trzydziestka. Magiczna liczba w życiu kobiety. Oczywiœcie nie dla wszystkich ten sam czas biegnie w tym samym tempie. Wiele trzydziestolatek zdążyło już wyjœć za mąż, urodzić dzieci, sporo rozwieść się, a nawet ponownie wydać. Inne, usytuowane chwilę przed tą cezurą lub chwilę po (przy czym "chwila " może tu oznaczać zarówno kilka miesięcy, jak i dwa, trzy lata w jedną lub drugą stronę), właœnie wtedy zaczynają silniej odczuwać presję czasu. Uœwiadamiają sobie, że są samotne i czują się stare.

Najbardziej przebojowe, ambitne, zaabsorbowane własnym rozwojem, długo nie są zainteresowane formalnym związkiem. Podejmowanie małżeńskich i rodzicielskich wyzwań i obowiązków stanowi poważne obciążenie dla pracującej i uczącej się osoby. Tym bardziej, że są dobrze ustawione zawodowo, sporo zarabiające. Własne mieszkanie, często służbowy samochód. Zimą obowiązkowo za granicą narty. W sezonie letnim kąpiele w ciepłych morzach. Ambitne, pracowite, nieustannie się doszkalające i w tym momencie swojego życia dojrzałe już do stabilnego związku z sensownym mężczyzną. Stąd coraz bardziej otwarcie wyrażana potrzeba posiadania własnej rodziny: męża i dziecka.
Są na ogół rozsądne. Zazwyczaj mają już za sobą mniej lub bardziej udane układy partnerskie, co sprawia, że ich oczekiwania wobec ewentualnego towarzysza życia są jasno sprecyzowane. Zdają sobie sprawę, że nikt nie jest bez wad. One także. Dlatego nie szukają księcia z bajki, ale mężczyzny, który - podobnie, jak one - osiągnął już coœ w swoim zawodzie, ma swoje pasje, czegoœ się przez minione lata dorobił. A do tego potrafi się zatroszczyć o swoją kobietę, okazać czułoœć i zrozumienie dla jej potrzeb
Tym mniej przebojowym, ale równie ambitnym i pragnącym sensownie ulokować się w życiu, dużo wcześniej marzy się ktoś serdeczny i bliski. Ale sfeminizowany zawód, rozmaite okoliczności życiowe lub brak wiary w siebie sprawiają, że mimo upływu lat, nadal pozostają samotne. Kiedy stuka trzydziestka - jedne i drugie - zaczynają się niepokoić. Nie, żeby natychmiast chciały się wydać, ale przynajmniej związać z kimś naprawdę nimi zainteresowanym. Z kimś, kto byłby rzeczywiście dla nich ważny i dla kogo one również były by ważne i jedyne.




Zuzanna Celmer - psychoterapeutka
szkolenia dla firm, terapia indywidualna i grupowa.
źródło: www.obcasy.pl

angielski dla każdego
Strony informacyjne

INFORMACJE
LINKI
LINKI
Wiadomości Gazeta Wyborcza - Dziennik Internautów - Gazeta Wyborcza - Rzeczpospolita Online
Pieniądze Waluty - Gospodarka - Twoja Firma - Rankingi -
Giełda Giełda Papierów Wartościowych - WIG20 on-line -
Serwisy Portal o2 - Portal Onet - Wirtualna Polska
Różne Galeria tapet - Symulacja gry na giełdzie - Komputery - testy, recenzje, opinie
Polecamy Gry - Katarzyna Cichopek - Allegro.pl - Gry - Katarzyna Cichopek - Walcz z bezsennością
REKLAMA



 

Google
 

Copyright © - 2006 "eLIFE" Agencja Kreatywna

Generowanie strony [s]: 0.5897
Zapytania SQL: 31
Profesjonalne statystyki odwiedzin
Check PageRank
Polecamy Singiel Info - Rozchmurz się - Pytam Net - Domy w Polsce - Mieszkania w Polsce - Afisz Info - Walcz z bezsennością - Śmieszne filmiki - eLife Kreacja- Kamex - Cyberman - Cybermoney - Konto24
- Cyberja -Serwis Farmaceutyczny
Samochody terenowe Ogłoszenia nieruchomości Ogłoszenia drobne Praca Pensjonaty Anonse matrymonialne Własny e-biznes Darmowe ulotki www Free webpage Strony www Www za darmo Darmowe domeny Check Page Rank Wymiana linków Link exchange Wzory pism i umów Panorama firm Darmowe artykuły