|
Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
| |
|
RAZEM...CZYLI OSOBNO

Czy mieszkanie osobno i pozostawanie w związku, który zbytnio nie krępuje żadnej ze stron staje znakiem czasów. Single mieszkający w dużych miastach coraz częściej decydują się na luźne związki polegające na kontaktach jedynie w weekendy, z jedną osobą prze wiele lat. Spotkania weekendowe wyglądają w ten sposób, że to on pojawia się u niej w piątek wieczorem by pożegnać ją w niedziele wieczorem, albo też to ona odwiedza w ten sposób jego. Jest też inna forma spotkań, uzgadnianych telefonicznie, czasem również w trakcie tygodnia, ale bez pozostawania na noc. Jest to z reguły jedynie kilkugodzinne spotkanie które ma zniwelować deficyt poczucia bliskości i odegnać demony samotności. Często partnerów łączy prawdziwe i głębokie uczucie, jednak intensywność pracy zawodowej, której obydwoje poświęcają gros czasu nie pozwala im na nic więcej. Nadrzędnym wszakże walorem takich związków wydaje się być jednak niezależność jaką obie strony pozostawiają sobie, obdarzając się jednocześnie pełnym zaufaniem.
| |
|
PIERWSZA RANDKA

Pierwsza randka to całkiem nowe wyzwanie! Ale co to dla Ciebie! Skoro zdecydowałaś(-eś) się przeczytać te króciutkie porady, zapewne będzie Ci zdecydowanie łatwiej i bardziej bezstresowo podejść do tego tematu. Zapraszam do lektury i oczywiście do praktyki ;-)
Zaplanuj randkę starannie
Właśnie... nie rób nic bez planu! Postaraj się wymyśleć w miarę atrakcyjne i ciekawe miejsce Waszego spotkania, ale... pamiętaj, że jeśli umówisz się gdzieś na wolnym powietrzu, pogoda może Ci spłatać figla i nagle może spaść np. deszcz, śnieg czy burza gradowa. Miej więc w zanadrzu plan awaryjny! A najlepiej kilka awaryjnych planów na miejsce Waszej randki, nie ma nic nudniejszego niż zastanawianie się, gdzie by tu właściwie pójść. Po prostu bądź przygotowany – a zrobisz dobre wrażenie, a chyba Ci na tym zależy? ;-)
Bądź punktualna(y)
Chyba nie ma nic gorszego niż spóźnienie się na pierwszą randkę. Przygotuj się więc do niej wcześniej. Nie zostawiaj żadnych niezałatwionych spraw w tym dniu na ostatnią chwilę. Wyjdź z domu wcześniej. Jeśli musisz dojechać do miejsca spotkania weź pod uwagę korki, wykolejenie się tramwaju czy złapanie gumy przez autobus. Lepiej jest poczekać na wybranka/wybrankę kilkanaście minut, niż dać czekać na siebie. Po prostu postaraj się nie spóźnić!
Zadbaj o odpowiedni wygląd i ubiór
Tego chyba Ci nie powinienem mówić, ale by wszystko było na swoim miejscu napiszę krótko: postaraj się być schludna(-y) i naturalna(-y). Ubierz się stosownie do sytuacji. Jeśli Wasza randka ma być w teatrze - ubierz się odpowiednio i nie zakładaj przypadkiem wytartych dżinsów i flanelowej koszuli. Nie przesadzaj jednak z ubiorem i załóż to w czym czujesz się dobrze. Pamiętaj, że na pierwszej randce liczy się pierwsze wrażenie jakie uda Ci się wywrzeć na partnerze/partnerce.
Krótka randka
Nie przesadzaj z długością pierwszej randki! Jeœli chcesz, by kolejne randki miały miejsce, niech pierwsza randka pozostawi w drugiej osobie uczucie niedosytu. Niech Twój(-a) wybranek/wybranka po pierwszym spotkaniu poczuje, że musi się z Tobą spotkać jeszcze raz, by dowiedzieć się o Tobie więcej! Rozpocznij więc swoje „randkowanie” od godziny czy dwóch, a potem... cóż życie pokaże :-)
Mów komplementy – ale z umiarem
Kilka miłych słów wypowiedzianych do drugiej osoby sprawi, że poczuje się ona wyjątkowa, doceniona ale... jeśli zamiast rozmawiać na jakiś konkretny temat zaczniesz tylko powtarzać teksty typu: ale ślicznie wyglądasz, ładne masz dzisiaj włosy, zachwyca mnie twój uśmiech - będziesz wyglądał(-a) na niezłą(-ego) desperatkę/desperata. Dlatego bądź choć trochę przygotowana(-y) do rozmowy. Zaplanuj choć trochę o czym chciałabyś/chciałbyś porozmawiać. Nie martw się też, jeśli nie uda Ci się poruszyć wszytskich przygotowanych tematów. Najważniejsze byście po prostu swobodnie porozmawiali – z podkreśleniem słowa swobodnie!
Nie obżeraj się i nie pij zbyt wiele
Jeśli Wasz pierwsza randka ma się odbyć np. w kawiarni czy restauracji nie obżeraj się zbytnio! Wiem, wiem, że już od kilku dni nie mogłaś(-eś) nic do ust włożyć z wrażenia ;-) ale lepiej nie odreagowuj tego na randce :-) Podobnie sprawa ma się z piciem: klika drinków może bardzo rozładować spiętą atmosferę, ale... przecież to jest Twoja pierwsza randka! Nie dodawaj sobie animuszu w ten sposób, bo skutki mogą być opłakane...
Zrównoważ mówienie i słuchanie
Tak, to bardzo ważne byś dobrze prowadziła/prowadził rozmowę. Mów ładnymi zdaniami. Wiem, że to może być trudne, gdy głos ze zdenerwowania dławi się w gardle, ale się postaraj. Nie przerywaj swojemu partnerowi w środku zdania! Słuchaj... słuchaj i mów. Postaraj się tak prowadzić rozmowę, by druga osoba czuła się w Twoim towarzystwie dobrze. By po prostu fajnie się z Tobą gadało... Jeśli Ci się to uda, to już tylko krok dzieli Cię od kolejnej randki, a może i od następnych...
źródło:
http://spoleczenstwo.artykularnia.pl/
| |
|
|
|
WIOSNA...

Czy czujecie to dziwne mrowienie w całym ciele, czy zdarza się, że macie ochotę krzyczeć kiedy wychodzicie na zalaną słońcem ulicę? Czy coraz częściej towarzyszy wam rodzaj delikatnej ekscytacji kiedy rześkim rankiem odsuwacie zasłony a za oknem wita was błękitne niebo, a wieczorem powietrze pachnie wiosną. Wszystko się zmienia i z każdym dniem staje sie to coraz bardziej ewidentne. Rano budzi nas świergot ptaków, w ciągu dnia ciepło pozwala na zdjęcie ciężkiej kurtki i powoduje, że jesteśmy bardziej rozluźnieni i po prostu weselsi. Wieczorem zapachy ziemi i budzącej się do życia przyrody powodują lekki zawrót głowy. Jak zwykle po zimie, wiosna przychodzi nagle i niespodziewanie. Tak nagle, że zaskakuje nas tak jak zima co roku zaskakuje drogowców. Towarzyszą jej ewidentne oznaki, jednak z reguły zwykliśmy je ignorować. Jednakże warto wykorzystać tę jedyną w swoim rodzaju porę roku również do tego aby samemu się odrodzić i poprawić nasze życie. Nie przegapcie wiosny, to czas na zmiany i przebudzenia. To czas kiedy można zaczynać wszystko od nowa. To jedyny taki czas w roku kiedy natura jest od początku do końca po naszej stronie. Najwyższy już czas na wiosenne porządki. Powodzenia :)
| |
|
BYĆ SOBĄ!

"Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie" śpiewa Grzegorz Markowski wokalista Perfectu w jednej z kultowych piosenek zespołu. Być sobą! Cóż to znaczy? Czy każdy z nas automatycznie i niejako z definicji jest sobą? Otóż, nie do końca. Jakże często w życiu towarzyszy nam poczucie, że nie żyjemy w zgodzie ze sobą , że jesteśmy na niewłaściwym miejscu, że nasze "Ja" śpi. Zdarza się bowiem, że na skutek różnych komplikacji życiowych jesteśmy zmuszeniu iść na kompromisy i rezygnować z własnych aspiracji, a także co gorsza poświęcać własne wartości i zasady. Właśnie wtedy pojawia się rozdźwięk pomiędzy tym jacy jesteśmy naprawdę, a tym jak się zachowujemy. Poczucie obcości w stosunku do siebie samego to jedna z mniej przyjemnych rzeczy jakie mogą nam się przydarzyć w życiu. Należy dążyć do harmonii wewnętrznej, jednak nie za wszelką cenę. Zbytni idealizm i perfekcjonizm w dążeniu do bycia sobą - tym doskonałym wymarzonym - może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bądźmy więc wymagający ale i łaskawi w stosunku do siebie samych. Odrobina elastyczność w konsekwentnym dążeniu do pełnej harmonii wewnętrznej i bycia w zgodzie z własnym "Ja" to najlepsza recepta na szczęście. Życie jest bowiem sztuką właściwego doboru proporcji.
| |
|
|
|
Hasło: NA KOCIĄ ŁAPĘ Znaczenie hasła:

Mężczyźni po trzydziestce są zwykle albo już żonaci, albo po przejściach, co sprawia, że do ponownej żeniaczki się nie spieszą. Z kolei kawalerowie nie kwapią się zbytnio do stabilnego związku, w przekonaniu, że możliwości, jakie oferuje życie są zbyt pociągające, żeby zawęzić je do jednej kobiety, domu i dzieci. Obawiają się ograniczeń swojej dotychczasowej wolności, zmian w sposobie spędzania wolnego czasu. A potrzebują go dużo, ponieważ w pragnieniu zachowania młodzieńczego wyglądu usilnie dbają o swoją kondycję. Tenis, pływalnia, siłownia, solarium, sportowe hobby, to ważna i czasochłonna pozycja w ich budżecie czasu. Życie rodzinne wprowadziło by tu znaczne korekty, a oni nie bardzo mają ochotę z czegokolwiek rezygnować. Pewien pan dobiegający czterdziestki, ale prezentujący się jako młodzieńczy trzydziestolatek, na nieśmiałą wzmiankę swojej partnerki o dziecku, zaproponował kupno rasowego psa. Był szczerze zdumiony, że odrzuca taki świetny pomysł i nie wiedzieć czemu wymyśla mu od egoistów.
Wiele znanych mi, młodych par, od kilku lat żyje w nieformalnych związkach, na ogół uważanych przez nich jako udane. Co nie znaczy, że patrzą na swoich partnerów przez różowe okulary. Po trzech latach wspólnego życia Justyna powiedziała swojemu chłopakowi, że chociaż bardzo go lubi, będą musieli się rozstać. Doszła do wniosku, że jest on zbyt mało samodzielny i nadmiernie uzależniony od matki. Doceniając inne jego zalety, coraz częściej odnosi wrażenie, że ich związek zaczyna przypominać małżeństwo jej rodziców, w którym osobą zaradną, mającą cały dom na głowie jest jej mama, a tata - chociaż dobry - w niczym jej nie wspiera. Pożycie z aktualnym partnerem uświadomiło jej, jakiego towarzysza życia chce mieć przy swoim boku. Dobiegająca trzydziestki Anna ciągle jest zakochana w swoim chłopaku, z którym mieszka od dwóch lat. Ale coraz wyraźniej zauważa, że chociaż często słyszy miłe słowa pod swoim adresem i jest im w łóżku bardzo dobrze, jego realny wkład we wspólne życie jest raczej nikły. Liczą się przede wszystkim jego potrzeby i dla ich zaspokojenia stosuje wobec niej emocjonalne szantaże. Ona też wnosi większy wkład finansowy w ich wspólne życie, bo jakoś tak się składa, że on nie ma czasu na zrobienie zakupów, albo zapomina portfela, kiedy razem gdzieś wychodzą. To sprawia, że mimo żywionych do niego uczuć, jego uroku i nieodpartego wdzięku, coraz częściej myśli o zakończeniu tej pozornej idylli. Z kolei Tomek przeżywa prawdziwy dramat. Znajomość z jego dziewczyną trwała ponad jedenaœcie lat, z których szeœć spędzili pod jednym dachem. Długo musiał ją zdobywać, co uczyniło ją w jego oczach tym bardziej cenną. Odpłaciła mu bezwarunkową miłością, troską i oddaniem. Przez wiele lat czuł się bardzo szczęśliwy, ale nie miał jakoś potrzeby legalizować tego uczucia. Od roku coś się zmieniło. Zaczął odczuwać nudę, brakowało mu innych ludzi, nowych znajomości, ponieważ jego partnerce wystarczało ich wzajemne towarzystwo. Uprzytomnił sobie, że chciałby poznać kogoś innego, przeżyć jakąœ szaloną przygodę, a równocześnie ganił się za takie myśli jako nielojalne. Kiedy wyjechała służbowo, poznał inną i wdał się z nią w ognisty romans. Z tą drugą wszystko było szalone i kolorowe. Powiedział o tym stałej partnerce. Przyjęła to ze zrozumieniem i pozwoliła mu się wyprowadzić. Po czym odkręciła gaz.
I jeszcze inna historia: po dwudziestu latach konkubinatu, w którym mężczyzna wymawiał się od zostania ojcem, ponieważ z pierwszego formalnego związku miał już dwoje dzieci, pewnego dnia oznajmił, ze poznał inną kobietę i ma zamiar wziąć z nią œlub. Zabrał ze wspólnego domu nie tylko swoje rzeczy, ale także te, które kupili wspólnie i zwyczajnie odszedł. Na błagalne telefony kochającej go i bezradnej wobec tej sytuacji dotychczasowej partnerki, odpowiadał, że jest mu bardzo przykro, ale "tak wyszło". Została osamotniona, bezdzietna, ograbiona z części wspólnego dorobku, ale przede wszystkim z poczuciem ogromnej krzywdy, straconych lat, z ciężką nerwicą i poczuciem beznadziejnoœci swojego losu.
Można zatem zauważyć, że ocena konkubinatu nie jest jednoznaczna. Z jednej strony układ tego typu ma swoje dobre strony, pozwala bowiem dostrzec w trakcie wspólnego pożycia wzajemne słaboœci i wady. Jeœli dochodzi się z czasem do wniosku, że dłużej nie chce się już ich akceptować - choć nie bez smutku, a nawet cierpienia - można podjąć decyzję o rozstaniu, bez prawnych następstw. Doświadczenie konkubinatu czyni mądrzejszym przy następnej próbie wyboru partnera, bo wiemy już, jakie są nasze rzeczywiste potrzeby. Jest jednak także i drugi, mniej pozytywny aspekt wolnego związku. Ujawnia się, jeżeli para jest już ze sobą dość długo i dla osoby mocniej zaangażowanej, rozpad tego układu pozostawia ją praktycznie bez żadnych szans na osłonę prawną.
Również dla kobiet, które w pierwszych latach wolnego związku - szczególnie jeśli są zajęte nauką, wspinaniem się po stopniach kariery - uważają ten układ za doskonały, sytuacja ulega zmianie, kiedy zbliżają się do trzydziestki lub ją przekraczają. Mogą nie mówić tego wprost, ale podświadomie pragną już bezpiecznej stabilizacji, która gwarantowała by im poczucie bezpieczeństwa. I chociaż wiemy, że ślub przed największym nawet ołtarzem nie gwarantuje trwałości małżeństwa - formalny związek daje im jednak poczucie bezpieczeństwa, choćby dlatego, że jest objęty ochroną prawa. Ponadto w tych latach ujawnia się na ogół potrzeba macierzyństwa, a w tym zakresie formalny układ - w wymiarze psychicznym i prawnym - jest również pożądany.
Zuzanna Celmer - psychoterapeutka
szkolenia dla firm, terapia indywidualna i grupowa.
źródło: www.obcasy.pl
(dodano: 05-05-2007, odsłon: 707) | |
|
|